

Sekcja Rozwadów
http://swr.podkarpackakolej.net
Galeria zdjęć to najbardziej okazała część mojej strony, dlatego, specjalnie żeby można je było łatwiej przeglądać, możesz sobie wybrać jeden z czterech sposobów dostępu.
Tutaj najszybciej dotrzesz do moich najnowszych zdjęć, najłatwiej przypomnisz sobie te nieco starsze, szybko znajdziesz efekty moich pierwszych kroków w fotografii. W każdej z galerii znajdziesz mieszankę zdjęć – zabiorę Cię na survival w leśne okolice Podwoliny, po czym natychmiast przeniesiesz się do komfortowego wnętrza pędzącego CMKą Z1. Ze spokojnej okolicy Pilchowa w letnie popołudnie przeniesiesz się w sam środek zgiełku panującego w Warszawie Gdańskiej podczas Dni Transportu Publicznego.
Tutaj bez trudu dotrzesz do zdjęcia swojej ulubionej „siódemki” albo wyświetlisz wszystkie zdjęcia szynobusów danej serii. Zdjęcia na dalszych podstronach ułożone są chronologicznie, więc możesz prześledzić, jak lokomotywa wyglądała po kolejnych naprawach rewizyjnych lub jak nowe szynobusy stopniowo stawały się stare.
Stąd trafisz do galerii dostępnej również z Węzła Rozwadów, a następnie będziesz mógł wybrać jedną z linii wychodzących z Rozwadowa. Zobacz, jak poczciwe Bhp ustępowały miejsca nowoczesnym szynobusom na linii lubelskiej, jak po linii przeworskiej jeździły naprzemian składy wagonowe i EZT, jak linią 68 jeździła z roku na rok coraz krótsza Solina, jak linia Rzeszów-Ocice najpierw zarastała drzewami, potem zaczynała tętnić życiem i jak tętniącą życiem linię do Skarżyska stopniowo skazywano na śmierć.
Oderwij się na chwilę od rzeczywistości dnia codziennego. Tutaj zobaczysz, jak Rozwadów świętował majówki przez dwa kolejne lata, przypomnisz sobie, jak podróżowało się starymi piętrusami, legendarnym pospiesznym Hetmanem, a także przeniesiesz się na wakacje do innego kraju. Zobacz Słowację w 2003 roku, Berlin w 2006, Włochy w 2007 lub Niemcy w 2008. Tędy nie dotrzesz do wszystkich zdjęć.
Poniżej możesz wybrać zakres dat i wyświetlić zdjęcia zrobione pomiędzy nimi. Tutaj też znajdują się linki do galerii tematycznych, więc poniżej masz dostęp do wszystkich zdjęć, które w ogóle znajdują się na stronie.
Zdjęcia z imprezy – przejazdu pociągu specjalnego po dwóch bieszczadzkich liniach kolejowych: Zagórz-Chyrów (na odcinku Zagórz-Uherce) i Zagórz-Łupków. Impreza stanowiła pożegnanie serii SP32 na Podkarpaciu, stąd też SP32-073 na czele pociągu.
Poza tym węzeł rozwadowski, LHS (Drozdów, Bojanów, Biłgoraj) i ostatnie zdjęcia dawnego Sana.
Zdjęcia z Rzeszowa, Stalowej Woli, Niska, Kłyżowa, Turbii, Zamościa i Biłgoraja.
Zdjęcia z Rozwadowa (w tym z kolejarskiej majówki), linii lubelskiej (m.in. eszelon niedaleko Rzeczycy, osobówki w Charzewicach i Pilchowie), Stalowej Woli i z wycieczki do Werchraty (ukraińskie 2M62).
Garść zdjęć ze Stalowej Woli i znacznie większa porcja z Berlina oraz paru innych miejsc w Niemczech.
Zdjęcia z Krakowa, Kolbuszowej, Rzeszowa, Jarosławia oraz węzła rozwadowskiego.
Zdjęcia z Rzeszowa, Rytwian i Skierniewic, ponadto LHS, okolice Stalowej Woli i Niska.
Martwy sezon jesienno-zimowo-wiosenny przełomu 2006 i 2007 roku rozpocząłem od
imprezy kolejowej, w dodatku w całkiem letnią pogodę.
Tym razem padło na Kraków Płaszów – lokomotywownię, w której rozpoczynałem moje miłośnicze życie w roku 2002. To fajnie, że taką
okazję uświetniła EP09-001, trochę szkoda że nie zachowano jej oryginalnego malowania.
Raz jeszcze miałem okazję zrobić kolejowe zdjęcia podczas małej, rowerowej wyprawy na LHS w Nowosielcu i drugi raz, kiedy chciałem
wrócić ze studiów do domu, tylko niestety nie zdążyłem na pociąg. Albo stety, bo zamiast prosto do Przeworska, pojechałem do Łańcuta,
gdzie zrobiłem ostatnie chyba jak na razie zdjęcie wagonowej osobówki na magistrali E30, a tym samym chyba ostatnie zdjęcie wagonów
piętrowych wykorzystywanych tak jak trzeba.
Październik to znowu Kraków i Dzień Kolejarza. Zaprezentowano tam takie nowinki jak EN57-2006, a ja nadrobiłem zaległości fotograficzne
w dziedzinie SA104-001 oraz wagonów: sypialnego i biznes klasy. Na Prokocimiu spotkałem za to ostatnią EP09 (EP09-005),
jaką udało mi się sfotografować w malowaniu fabrycznym, a także m.in. EU05-22, EP02-08, EU07-141 (czy ktoś jeszcze
pamięta jej zdjęcie
po rewizji na torze oporowym w Rozwadowie?), oraz EU07-238, która swoją służbę przedwcześnie zakończyła prowadząc
wieczornego Hetmana w piątek 13 lutego 2004.
Zima była dość łagodna (nawet ja raz na zdjęcia wybrałem się rowerem, czego nigdy dotąd w grudniu nie robiłem), ale potem spadło
też trochę śniegu. 25 stycznia 2007 postanowiłem wykorzystać piękną, zimową aurę na zrobienie w Rzeszowie zdjęcia SP32-147 (jednego
z ostatnich egzemplarzy tej serii z oryginalnymi reflektorami) z pociągiem pospiesznym Bieszczady wyjeżdżającym ze stacji Staroniwa w
stronę Jasła. Pech chciał, że przy ujemnej temperaturze i słabo naładowanych akumulatorkach, aparat odmówił współpracy, pozbawiając
mnie tym samym raz na zawsze szansy uwiecznienia tej maszyny w planowym ruchu na Podkarpaciu. Ale nie dałem za wygraną, dzień
później przełożyłem powrót do domu na weekend i plan zrealizowałem, choć już niestety tylko z SP32-205.
Innym razem z powodu kłopotów z jedną jednostką, nie dojechałem ze Stalowej Woli do Rzeszowa. Najpierw mój pociąg mocno
się spóźnił (dzięki czemu w obiektyw wpadła mi „zdawka” do Huty Stalowa Wola), potem stanął na dobre w Nowej
Sarzynie. Był to jedyny taki incydent w czasie moich pięcioletnich studiów i nie podważył zbytnio mojej wiary w niezawodność
kolei.
1 marca z Rzeszowa do Kolbuszowej wyruszył pociąg, inaugurując połączenia pasażerskie po częściowym przywróceniu ruchu na linii
71. Przywrócenie ruchu na linii lokalnej na Podkarpaciu – to jest coś, pomyślałem, i pojechałem na dworzec. Przed
podstawieniem drugiej, uroczystej osobówki, musiałem się jednak ewakuować na zajęcia, ale już dwa dni później i ja przejechałem
się po reaktywowanym odcinku.
W kwietniu ponownie przyszedł czas na rower i jako cel obrałem linię lubelską. Częstym gościem były na niej wówczas lokomotywy
S200, prowadzące nią składy z Jaszczowa do Połańca, z oblotem składu w Rozwadowie.
W maju zaś cały Rozwadów świętował 120 lat, tylko podniosły nastrój jakoś mi się nie udzielał. Ciągle miałem i nadal
mam w pamięci okres, nie tak znowu odległy, kiedy stacja tętniła życiem do późnych godzin nocnych, kiedy odjeżdżały z
niej wypełnione po brzegi zespoły piętrusów, kiedy w sezonie zatrzymywało się tu nawet 7 par pociągów pospiesznych na
dobę, kiedy można było stąd odjechać pociągami osobowymi w jedną z czterech stron kraju. Z kolei w bardziej odległych
czasach, tych kierunków było w praktyce 7. Wtedy było co świętować, a teraz? Chyba tylko to, że stacja w ogóle jeszcze
istnieje.
Sezon letni rozpocząłem tradycyjną „Podwoliną” w Dzień Dziecka. Krótka wizyta tam, gdzie krzyżuje się tor szeroki z
dwoma normalnymi, wystarczyła żeby zrobić zdjęcia trzem pociągom, w tym dwóm „na górze”. Wystarczyła też niestety
żeby zmoknąć, ale co najmniej jedno ze zdjęć tę niedogodność zrekompensowało.
Na drugi dzień wziąłem udział w wielkiej wyprawie na LHS w okolicy Padwi Narodowej. LHS jak LHS, zawsze mnie nudził, natomiast w
Padwi udało mi się udokumentować zamierający tam ruch pociągów osobowych oraz zawieszonego dziś Hetmana.
Minęło niewiele więcej niż tydzień i kolejna impreza kolejowa – tym razem zorganizowana. Chodziło o zaliczenie i porobienie
zdjęć linii Tarnów-Szczucin, na której ruch zamarł ładnych parę lat wcześniej. Pozowała nam SM30-231, ale pamiętam jeszcze
jedną bohaterkę tego dnia – starszą panią, która na nasz widok zapytała: „a o której jutro będzie pociąg na Tarnów
jechał?”
Potem znów poszalałem rowerem po regionie, aż wreszcie trafiłem do Krakowa. I to czym! Światowidową bezprzedziałówką! W
Krakowie też same cudeńka – jak nie EN81-002, to ET22-2000 albo 14WE-007. Nie byłbym sobą, gdybym wracał
w wagonie przedziałowym, nie byłbym też sobą, gdybym wrócił w tej samej bezprzedziałówce PKP-PR. Wróciłem więc wypasionym,
klimatyzowanym wagonem rowerowym, kursującym wówczas w ekspresie Pieniny, którym to pociągiem do Rzeszowa można było dojechać
za 11 zł.
Znowu minęło trochę ponad tydzień i znowu mnie z domu „wywiało” – do Tłuszcza. Dlaczego? A dlatego, że zaczęły
tam kursować z Warszawy Gdańskiej sprowadzone z Niemiec przez Koleje Mazowieckie szynobusy, umożliwiające dojazd ą nad Zalew
Zegrzyński. Żeby nie było za nudno, wróciłem na Warszawę Wileńską.
W tym czasie zamknięto hol stalowowolskiego dworca, które to miejsce co jakiś czas odwiedzałem od wczesnego dzieciństwa. Do końca
życia nie zapomnę skrzypiących drzwi wahadłowych, dobudowanych wewnątrz kas biletowych (bo przy projektowaniu budynku o nich
podobno zapomniano), czynnego kiosku, przez pewien okres salonu gier, przez pewien księgarni
Później w jednym ze skrzydeł
budynku otwarto bar, po pewnym czasie bar zamurował wejście z peronu, wreszcie wszedł w posiadanie „mojego” holu,
a kasa wyniosła się do mikropoczekalni obok. Cóż, takie czasy, że kiedy na całym świecie dworce są po prostu dworcami, u nas
wystarczy poczekalnia na 6 osób i jedno okienko kasowe.
Pod koniec lipca odwiedziłem kolejne nowe miejsce w moim życiu – Krynicę. Los chciał, że akurat tego dnia jedyny
sensowny (tzn. oprócz osobówek) pociąg, który tam dojeżdżał, był na całej trasie prowadzony EP09-013 i to w nowym wówczas
malowaniu. Nowe malowanie zaczęło też pojawiać się na jednostkach w naszym regionie.
A w sierpniu znów Warszawa i kolejny nowy dla mnie tabor – miejski 14WE. I jeszcze raz we wrześniu, no bo na
Dni Transportu Publicznego pojechać wypada. A tam, na Dworcu Gdańskim, po pierwsze nowa stacja metra (dwa lata temu
jej nie było), po drugie masa ciekawego taboru. Od modernizacyjnych nowinek czterech przewoźników pasażerskich, po
zabytki (zeszpecone, ale jednak) takie jak EP05-023 czy Pt47-112.
W międzyczasie, 22-23 sierpnia, postanowiłem podjąć próbę zrealizowania paru swoich ambitniejszych marzeń i
jako cel podróży po raz drugi wybrałem Berlin. Tym razem miałem tam nieco więcej czasu, miałem moją nieodzowną
cyfrówkę i wiedziałem już coś niecoś o układzie berlińskich linii kolejowych i dworców. Efekt to fotorelacja
z kilku z nich oraz z dworca Potsdam Hauptbahnhof skomunikowanego z Berlinem przy pomocy linii S-Bahn oraz klasycznych
pociągów takich jak piętrowe Regional Expressy. Wyprawa się udała na tyle, że 2 lata później ją powtórzyłem w wariancie
znacznie poszerzonym.
Krótko mówiąc, kolejowych atrakcji w lecie 2006 nie brakowało.
Jesień, mimo moich ciągłych wyjazdów na studia, przerywanych tylko
weekendami w domu, a nawet po części dzięki nim, była udaną kontynuacją
letniego „boomu”. W październiku, a potem jeszcze w listopadzie
zrobiłem kilka historycznych dzisiaj zdjęć z udziałem osobówek zestawionych
nie z EZT, ale z wagonów ciągniętych przez lokomotywy i to nie tylko
„byki”. A dzięki wyjazdom na studia, podczas jednej z
przesiadek w Przeworsku miałem okazję jako jedyna osoba w Polsce
zrobić zdjęcia wąskotorowego pociągu do Dynowa poza sezonem. Przynajmniej
raz nie żałowałem, że przesiadka z osobówki na Światowida trwa
tak długo.
W Listopadzie w kilku miastach kraju zorganizowano imprezy z okazji
Dnia Kolejarza. Po wielu latach przerwy takie obchody wróciły na
główną lubelską stację, z której specjalne pociągi woziły chętnych
na stację rozrządową Lublin Tatary. Oprócz tego do pooglądania było
to co zwykle: trochę lokomotyw, trochę wagonów i szynobusy.
To co mniej zwykłe stało kawałek za lokomotywownią, a były to lokomotywy
należące do przewoźnika Orlen KolTrans, w tym dość egzotyczna, czerwona
T448P-053 i nawet bardziej czerwony M62-1703.
W grudniu za to do Rozwadowa wróciły jednostki i wróciły już na dobre.
Jedną z nich dotarłem na nigdy nienudzącą się Podwolinę, która tym razem
okazała się nader łaskawa – przysłała mi aż dwa szerokie pociągi
i jeszcze parę dodatków na normalnym torze.
Wraz ze zmnianą rozkładu poprawie uległy połączenia z Lublinem –
wreszcie do szynobusu (lub „zaszynobusu”) można było wsiąść
nie w Kraśniku, nie w Rzeczycy, nie w Rozwadowie, a w Stalowej Woli
Centrum i na pozostałych stacjach i przystankach mojego miasta, łącznie
ze Stalową Wolą Południe. Myślałem, że nigdy się tego nie doczekam.
Eksperyment się udał, o czym świadczy fakt, że połączenia Lublin - Stalowa
Wola Południe pozostały na dobre. Nie udał się za to przyjęty przeze
mnie z entuzjazmem eksperyment z pociągiem przyspieszonym Stalowa Wola
Rozwadów - Rzeszów. Naprawdę szkoda, chociaż rozumiem że frekwencja
w żaden sposób nie uzasadniała puszczania EN71 w tej relacji. Może gdyby
Podkarpacie miało EN81, a takich przyspieszonych par byłoby więcej w
ciągu doby, pasażerowie daliby się przekonać odpowiednią kampanią
marketingową i promocyjnymi cenami biletów. Ale cóż – z wyżej
wymienionych elementów zabrakło wszystkich.
W maju odbyła się kolejarska majówka, którą upamiętniłem specjalną,
drugą w historii strony, galerią tematyczną. Pomimo bardzo ograniczonych
możliwości, organizatorom udało się zgromadzić w Rozwadowie trochę
ciekawego taboru, a z pewnością udało im się zgromadzić tłumy
zwiedzających. Był to jednak tylko przedsmak obchodów 120-lecia
węzła, które miały się odbyć rok później.
Kiedy zrobi się zdjęcie aparatem cyfrowym, efekt można obejrzeć natychmiast,
zanim się ich zrobi kilkadziesiąt, zanim się wróci do domu i przede
wszystkim zanim się zapomni, jak dokładnie zdjęcie zostało zrobione. Jest
to sprawa oczywista, ale ma swoje dalsze konsekwencje - człowiek nie boi
się eksperymentować, szybciej uczy się na własnych błędach, no i fotografowanie
sprawia mu o wiele większą radość. Przynajmniej tak było w moim przypadku i
kiedy nadeszło pierwsze dla mojej cyfrówki lato, zrobiłem zdjęć przeszło
dwa razy więcej niż w poprzednie. „Eksploatowałem” głównie
okolice Niska i Pilchowa, leżące przy liniach, gdzie ciągle jeździły wagonowe
osobówki z ET22 lub EU07 (zwłaszcza z taką jedną: 200), ale też zupełnie
nowy, wakacyjny, 4-wagonowy pospieszny: Rzeszów-Hel, ciągnięty raz nawet
przez ET41. Na innym pospiesznym, Hetmanie, zaczęły pojawiać się lokomotywy
serii ST44, co w krótkim czasie przyniosło mu sławę (jak się potem przekonałem,
nawet międzynarodową), a mi kolejne atrakcyjne zdjęcia.
Jeśli chodzi o całkiem nowe miejsca, które odwiedziłem, mogę powiedzieć,
że „miałem nosa”. Wybrałem się bowiem Wetliną w drugą stronę
niż zwykle - do Zagórza. A był to ostatni rozkład kursowania jej (i Soliny)
w tej relacji. Żeby podróż nie była zbyt monotonna, w Krośnie przesiadłem
się na nowiutki nabytek mojego województwa - szynobus SA103-102 który wraz
z 001 trafił do Jasła i tym samym zakończył podkarpacki „boom”
na zakupy szynobusów. Żeby wypad był jeszcze ciekawszy, wróciłem przez Tarnów.
Po tych niezelektryfikowanych klimatach odwiedziłem magistralę Lublin-Warszawa,
a konkretnie Nałęczów. Wracając zaliczyłem kolejnego SA103, tym razem w malowaniu
niebiesko-żółtym (będącym niezbyt udaną kopią całkiem fajnego malowania
olsztyńskiego) i z numerem 005. Lublin bowiem, zgodnie z panującą modą na
zakupy SA103, sprawił sobie taki szynobus, a wkrótce potem jeszcze jeden.
Wtedy też stało się coś wcześniej niewyobrażalnego - szynobus został
skierowany na pociągi o relacjach sięgających do samego Rozwadowa.
Jeszcze w tym samym miesiącu postanowiłem odwiedzić drugą krakowską szopę
i jednocześnie siedzibę zakładu taboru - Kraków Prokocim. Podczas podróży
do Krakowa przetestowałem na sobie kolejny modny wynalazek - wagon Adnu
zmodernizowany przez PKP-InterCity, który chyba przez pomyłkę został włączony
do cieszącego się bardzo złą sławą ekspresu Małopolska (ciągniętego tego dnia,
a jakże, ET41). Z kolei kiedy już miałem odjeżdżać z Krakowa Głównego nadeszła
chwila bardzo dla mnie wzruszająca nie tylko dlatego, że trzeba się było
pożegnać z towarzyszami. Otóż spotkałem EP05-16, tę samą, która przywitała
mnie w Krakowie na moim pierwszym prawdziwym wypadzie i która stanowi dla
mnie wręcz symbol nowego etapu mojego życia. Tym razem „piątka”
jednak coś kończyła - jedne z najlepszych wakacji dla mnie i dla mojej
strony
Wiosną często miałem okazję robić zdjęcia w Przeworsku, nie tylko na
torze normalnym, ale i wąskim. Odwiedziłem też nowe miejsca - Przemyśl
(gdzie niestety jeden z funkcjonariuszy SOK uważał, że fotografowanie
na dworcu jest karalne) i Jaszczów - stację, gdzie formowane są
składy do Połańca, wciąż jeżdżące przez Stalową Wolę, mimo
plotek, że pociągi te przejmie prywatny przewoźnik - Grupa CTL Logistics.
Firma ta swoją drogą też zawitała w moje okolice, dostarczając pociągi
do stalowowolskiej elektrowni. Niestety, elektrownia szybko wróciła
do korzystania z usług PKP Cargo.
W maju miałem zamiar skorzystać
z nowego połączenia Stalowej Woli z Zamościem, niestety już na początku
kwietnia łącznik do pociągu Wrocław - Rzeszów zaczął jeździć przez
Bełżec i na linii Stalowa Wola Południe - Zwierzyniec znów został
tylko Hetman. Ponownie odwiedziłem za to Podwolinę i po raz drugi
zrobiłem zdjęcie pociągowi na Linii Hutniczej Szerokotorowej.
Ze Stalowej Woli zniknęły składy z wagonami Bdhpumn, za to powróciły EN57 i pojawiły się EN71. Ta, jak by się wydawało, rozsądna z ekonomicznego punktu widzenia zmiana, podobnie jak wprowadzenie Bdhpumn'ów, nie okazała się trwała - wraz ze zmianą rozkładu 12 grudnia przywrócono składy wagonowe, jednak już tylko z wagonami 120A i 111A. Elektryczne zespoły trakcyjne pozostały jednak na magistrali E30, gdzie zaczęto wycofywać z eksploatacji zespoły Bhp. SA109-007, wraz z jeszcze nowszym nabytkiem Rzeszowskiego Urzędu Marszałkowskiego - SA109-010 - zaczęły obsługiwać szlaki Horyniec - Rzeszów i Dębica - Tarnobrzeg, gdzie bezsensowny rozkład jazdy zastąpiono jeszcze gorszym. Nadzieje na wznowienie ruchu na linii Ocice - Rzeszów po raz kolejny okazały się płonne, za to wybrałem się zobaczyć tę linię na własne oczy. Pojechałem również w okolice Linii Hutniczej Szerokotorowej, wprawdzie nie po raz pierwszy, ale tym razem przywiozłem stamtąd zdjęcie pociągu towarowego na torze o prześwicie 1520 mm. Później, oprócz Stalowej Woli, robiłem zdjęcia w Rzeszowie, Przeworsku i Tarnobrzegu.
Po dłuższej stagnacji powróciłem do mojego kolejowego życia i niewiele myśląc przejechałem się w końcu SA107, ale już drugim egzemplarzem. Potem z jakimś kosmicznym opóźnieniem moje województwo dostało pierwszy zamówiony szynobus, SA109-007, który został o dziwo skierowany do Rozwadowa, gdzie za dużo do roboty nie miał - jeździł tylko do Dębicy i z powrotem, raz dziennie (dopiero potem dodano kurs do Przeworska, a następnie szynobus trafił do Rzeszowa i przestał się w Rozwadowie pokazywać). Odwiedziłem tego lata Oświęcim, zaliczając zarazem linię do Skawiny, a potem Starachowice, zaliczając wąskotorówkę. Skorzystałem również z nowej oferty PKP Cargo - przejazdów zabytkowym taborem na trasie Kraków-Wieliczka - i po raz pierwszy wybrałem się na Dni Transportu Publicznego do Warszawy. W międzyczasie odbyłem podróż do Berlina, z której niestety nie przywiozłem żadnych fotek, za to mnóstwo wrażeń. Dotarłem tam polskim Bdhmnu (czyli oczywiście Berlin-Warszawa-Expressem), poruszałem się po mieście S-Bahn'em, a wróciłem do Szczecina pociągami RegionalExpress i RegionalBahn kolei DB AG.
Zbliżająca się matura, nie wiedzieć czemu, spowodowała pewien zastój w moim hobby. Ale i tak przejechałem się (po raz przedostatni) Bystrzycą i (po raz pierwszy) SA101, który zaczął kursować do Wieliczki (już zresztą też nie kursuje).
Z nadejściem lata (przynajmniej termicznego) wybrałem się na najdłuższą do tej pory wycieczkę - do Poznania, gdzie jeździły już nowe SA105, a wciąż można było spotkać Ol49. Potem ponownie odwiedziłem Jasło, tym razem przywożąc z powrotem o wiele lepsze i ciekawsze fotki. Do grona sfotografowanych przeze mnie szynobusów dołączył SA108, którego miałem okazję zobaczyć w Rzeszowie. Nie dlatego, że samorząd województwa podkarpackiego kupił taką maszynę, ale dlatego, że z inicjatywy Stowarzyszenia Sympatyków Transportu Szynowego pierwszy egzemplarz objechał praktycznie cały kraj. Był wtedy tak nowy, że nie tylko nie miał jeszcze obecnych oznaczeń, ale całą imprezę musiano przesunąć o dwa tygodnie, bo Poznańskie ZNTK nie zdążyły z wyprodukowaniem go na czas. W sierpniu pod kątem kolejowym zwiedziłem Słowację, co miało znaczny wpływ na moje hobby, ale temu okresowi poświęcona jest odrębna galeria.
Pod koniec roku 2002 miałem okazję jechać nocą ED72 na trasie Rzeszów-Kraków w kabinie maszynisty, a na miejscu i w drodze powrotnej (w Dębicy) wykonałem kilka fotek w tym historyczną już osobówki z Dębicy do Rozwadowa. 28 grudnia wspólnie z kolegami ze Stalowej Woli zwiedziliśmy rozwadowską szopę dokładniej niż kiedykolwiek - sfotografowałem m.in. zabytkowy wagon stojący na jednej z bocznic i kilka lokomotyw od środka. Po kupieniu statywu zacząłem eksperymentować ze zdjęciami nocnymi, które robiłem przede wszystkim w Rozwadowie. W lutym odwiedziłem Rzeszów, nie wiedząc jeszcze, że będę tam studiował, a w maju Lublin. Odbyłem też przejażdżkę starym, lubelskim szynobusem SN81, mimo że nowiutki SA107, na którego liczyłem, przybył tam kilka dni wcześniej. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że SN81 szybko pójdzie w odstawkę, a następnie w zupełnie inną część kraju, dlatego nie byłem tym zbiegiem okoliczności zachwycony. Nowy szynobus zaczął zresztą jeździć jeszcze w tym samym miesiącu, a potem... stał się gwoździem do trumny linii Rozwadów - Lublin. Innym razem znów zajrzałem do Krakowa (robiąc po drodze zdjęcia w Przeworsku), skąd wybrałem się EN57 do stacji Wieliczka Rynek.
Lato 2002 pamiętam głównie z licznych wycieczek. Były to: do skansenu kolejki leśniej w Janowie Lubelskim, do Dynowa (przeworską wąskotorówką), Jasła (a więc sfotografowałem przede wszystkim ST43 i niejeżdżące dzisiaj SP32), Chabówki (oprócz oczywiście skansenu, złapałem na kliszę autokuszetę jeżdżącą wówczas w pociągu hotelowym Tetmajer), i Otwocka (tam pojechałem ciągnięty przez Pm36-2). Kontynuowałem też dokumentowanie okolic Stalowej Woli.
Kolejne zdjęcia z Krakowa Głównego i lokomotywowni w Płaszowie (m.in. pierwsze EP09, które zawsze chciałem sfotografować - udało mi się nawet od środka, znów EP05, ED72), dalsze eksploracje Rozwadowa, pierwsze moje fotki pociągów osobowych w regionie - dzisiaj już naprawdę historyczne. W tym okresie zacząłem też próbować robić zdjęcia prawdziwą lustrzanką, a przez kilka dni miałem okazję próbować aparat cyfrowy. Rozwadowska parowozownia była już nieczynna, a cały tabor zgromadzono pod dawną wagonownią, która przejęła jej funkcje.
Moje pierwsze próby uwiecznienia kolejowej rzeczywistości w Stalowej Woli (pociąg w stronę Zamościa w Centrum, rozwadowska parowozownia), a także zdjęcia z wycieczki do Warszawy (głównie Muzeum Kolejnictwa) i Krakowa (była to pierwsza moja w całości samodzielna wycieczka kolejowa w życiu - zaowocowała m.in. zdjęcami EP05).
Zdjęcia podzielone według obiektów, które przedstawiają (względnie serii taboru). Tędy można się dostać do wszystkich zdjęć, z wyjątkiem tych z galerii tematycznych.
Trakcja elektryczna |
Trakcja spalinowa |
||
Lokomotywy |
Zespoły trakcyjne |
Lokomotywy |
Szynobusy |
Wagony |
|||
Należące do spółki 'PKP InterCity' |
Należące do spółki 'PKP Przewozy Regionalne' i inne |
||
Inne |
|||
Stacje, dworce, przystanki, lokomotywownie |
Parowozy, pozostałe zdjęcia |
||
Wąskotorówki |
|||
Tutaj znalazły się zdjęcia zrobione przy jednej z linii kolejowych wychodzących z Rozwadowa. Nie dotrzesz tędy do zdjęć spoza węzła rozwadowskiego – w tym celu użyj galerii chronologicznej. Widok D29 dostępny jest tylko z podstrony Węzeł Rozwadów, tam też znajdują się informacje o poszczególnych liniach.
Kolejarska
Majówka 2006
Zdjęcia z Kolejarskiej Majówki, która odbyła się w Rozwadowie
07-05-2006.
Słowacja – sierpień 2003
Zdjęcia z mojego pobytu na Słowacji w 2003 roku.


